PROLOG

Stojąc na skraju Zakazanego Lasu wpatrywałem się w majaczący przede mną Hogwart. Zburzone mury mojej starej szkoły, obrośnięte mchem i zniszczone przez czas jaki upłynął, chyliły się ku upadkowi. Już z daleka wyczuwałem obecność duchów, które były teraz jedynymi mieszkańcami ruin. Od czasu zamknięcia szkoły minęło prawie sto lat.
Brnąłem przez chaszcze, by dostać się do środka. Miejsce niegdyś przepełnione magią wydawało się teraz zlepkiem kamieni, a moje oczy, mimo mojego długiego okresu pobytu w tym Czasie, wciąż nie mogły przyzwyczaić się do tego widoku.
Zatrzymałem się przed głównym wejściem do zamku. Na starym, zniszczonym kamieniu widniały napisane czerwonym kolorem słowa: „Kto ma odwagę, ten niech ucieka. Przeklęci ci, którzy nie dostrzegają znaków.” Tajemnicze zdanie nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia – przekroczyłem próg w akompaniamencie szelestu liści, które poruszył nieoczekiwanie wiatr.
Drzwi skrzypnęły. Szmaragdy, rubiny, szafiry i diamenty porozsypywane na brudnej posadzce straciły swój blask. Szkło ze zbitych klepsydr utworzyło mały kopiec. Mrok, jaki panował we wnętrzu zamku przyprawiał mnie o ciarki. Przeklęte od lat miejsce nie było często odwiedzane; nikt nie okradł zamku, który niegdyś był środkiem magicznego świata.
Zacisnąłem pięści i wszedłem do Wielkiej Sali. Pusta przestrzeń zionęła chłodem, przez zbite witraże sączyło się słabe światło zachodzącego słońca. Na samym środku postawiono Czarę Ognia i to właśnie ona była obiektem mojego poszukiwania.
Zapłonęła, gdy tylko przekroczyłem próg. Sprężystym krokiem pokonałem tę odległość i wrzuciłem do Czary zwitek papieru. Moja jedyna droga powrotu do domu została zniszczona, ale miałem jeszcze szansę.
Hogwart moich lat nie wydawał się takim złym miejscem, a losy bitwy na całe szczęście można było jeszcze odwrócić. Nie byłem tym samym człowiekiem, który tu trafił i nie chciałem być.

7 komentarzy:

  1. Cześć! Już od dłuższego czasu zbieram się, aby skomentować ten prolog. Mam nadzieję, że mimo nieco później pory i mojego dzisiejszego rozleniwienia, moje słowa będą zrozumiałe.
    Na samym początku chciałabym powiedzieć, że bardzo podoba mi się pomysł na fabułę bloga. Oczywiście niewiele jeszcze na jej temat wiadomo, można się tylko domyślać, co będzie dalej, ale z tego co już wiem, śmiało mogę wnioskować, że będzie na czym zawiesić oko. Nie jestem zbyt wielką fanką samo Draco, ale czuję, że w Twoim opowiadaniu mogłabym go polubić, widząc, jak jego pogląd na rzeczywistość zaczyna się zmieniać. Widać, że podróż w przyszłość będzie dla niego BARDZO pouczająca.
    Jeśli chodzi o sam prolog, jak najbardziej spełnia swoje zadanie. Nie jest zbyt długi, ale za to bardzo zgrabnie napisany i nie zauważyłam, aby znalazły się w nim jakiekolwiek błędy. Już snuję teorie, na temat tego, co się stało, że Hogwart stał się taką ruiną. Aż trudno sobie wyobrazić, że coś takiego mogłoby się stać kiedykolwiek, a jednak. I kto by pomyślał, że osobą, która prawdopodobnie powstrzyma nadchodzącą katastrofę, będzie Draco Malfoy!
    Z niecierpliwością czekam na pierwszy rozdział opowiadania. Jestem bardzo ciekawa tego, co się tu będzie działo. Życzę powodzenia i oczywiście ogromnej ilości weny! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Po pierwsze dziękuję ci bardzo pięknie za ten komentarz, który wywołał u mnie wielki uśmiech! Pomysł na tę historię czaił się w mojej głowie miesiącami i aż trudno było mi go przegonić, więc dałam mu swoje życie.
      Cóż, co do Hogwartu — mimo, że nie przeszkadza mi powielanie schematów, to zniszczony i zrujnowany Hogwart to chyba powiew świeżości. Chociaż, gdy tylko o tym myślę, to mi aż przykro, że ośrodek tak wielkiej magii ma upaść.
      No własnie, co do Draco, to ja naprawdę nie chcę wyjść na jakąś zakochaną małolatę (bo ani ja zakochana, ani małolata) ale chcę pokazać, że ten nasz ślizgoński chłoptaś trochę serca w sobie ma!
      Wytrzymaj jeszcze trochę, pierwszy rozdział już nadpływa :)

      Usuń
  2. Cholera (przepraszam za słownictwo) podoba mi się. Trafiłam tutaj przed chwilą zupełnie przypadkiem i bynajmniej nie chcę stąd wychodzić. Alternatywna rzeczywistość do której trafia bohater nie prezentuje się ani ciekawie ani zachęcająco a ja czekam na więcej i zastanawiam się skąd ty dziewczyno masz tyle pomysłów w głowie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pięknie dzięki i tobie!
      Alternatywna rzeczywistość rzeczywiście (och?) jest dla odważnych, ale myślę, że nie tylko ty się skusisz (lub mam taką nadzieję).
      A pomysły znikąd, seriooooo. Po prostu są :(

      Usuń
  3. Szablon jest rzeczywiście obłędny, jestem pod ogromnym wrażeniem.
    Sam prolog mnie zainteresował, choć gdyby nie opis bloga, zapewne nie rozumiałabym, o co może chodzić.
    Draco, jak się domyślam, przebywa w przyszłości? Podziwia spustoszenie, jakie miało miejsce podczas wojny. Choć podziwia to złe słowo, bo raczej nie cieszy go ten widok. W sumie to sama nie wiem, alergia męczy mnie od świtu i mój mózg ledwo zipie. Zastanawia mnie, na co mu czara ognia? Czy umożliwiała jakąś podróż w czasie, działała jak portal, świstoklik? Hm...
    Nie mogę się napatrzeć na Twój szablon, pozazdrościłam Ci i teraz mój będzie wydawał mi się absolutnie beznadziejny i nijaki...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wstępie dziękuję ślicznie za komplementy, och. Właśnie o to chodzi — nie wiesz o co c'mon z tekstem i się zastanawiasz choć przez chwilę. No i, jak myślę, tutaj zostajesz. Taka magia, która tu działa.
      Tak, Draco przebywa w przyszłości. Może i na początku będzie to podziwiał, bo jakiemu ślizgonowi by się to nie spodobało, ale później...
      Czara Ognia będzie tutaj kluczowa i jak myślę, odpowiedź na to pytanie zyskasz w pierwszym rozdziale.
      Szablon to tylko szablon, troszkę nie wzorowałam, ale jakoś wyszło!
      Pozdrawiam!

      Usuń